You are currently viewing Pisarz i jego notatnik

Pisarz i jego notatnik

Trudno mi sobie wyobrazić pisarza bez jego notatnika.

Sceny z mojej powieści przychodzą do mnie pomieszane. Często nie znam jeszcze ich miejsca w fabule i głębszego kontekstu, ale już je widzę – żywo, soczyście, barwnie, z wszystkimi szczegółami. Jak fragment filmu.

Kotłują mi się wtedy w głowie pytania. „Ale jak?!” „Dlaczego?!” „Jak do tego doszło?” Kiedyś, później, na przykład w połowie śniadaniowego pomidora, nagle przed moimi oczami rozbłyskuje scena lub jej niewielki odprysk. Jest jasny i wyraźny. „Ach! Już rozumiem! Więc o to chodziło!”

Czasami takich rozbłysków jest kilka pod rząd i seria pozornie niepowiązanych w powieści wydarzeń w jednej chwili nabiera sensu. Światło gaśnie. Ja znajduję się znowu w rzeczywistości uzgodnionej i spoglądam na moją świeżo wypraną koszulkę, zbryzganą teraz sokiem z pomidora i upstrzoną drobnymi pesteczkami. Tak, prywatna projekcja filmowa scen z pisanej właśnie książki miewa pewne wady…

Przez chwilę trwam w rozterce między notatnikiem a koszulką, ale ściekający po piersiach sok przesądza sprawę.

Idę zmienić koszulkę i gdzieś między tą brudną a świeżą znowu rozbłyskuje światło i przed moimi oczami rozwija się jeden z przed chwilą uchwyconych wątków. Soczyste kolory, wibrujące dźwięki, wiercące w nosie zapachy, akcja…

Szybko biegnę do notatnika i wreszcie spisuję, choćby w punktach, to co widzę.

Ciemność. Powrót do rzeczywistości. Nowa koszulka gryzie w szyję. No tak, włożyłam ją tyłem do przodu. I na dodatek na lewą stronę. Poprawiam ją usiłując sobie przypomnieć jakie były te pozostałe olśnienia przy pomidorze. Powoli wracają, wychylają łby z ciemnych kątów. Zapisuję.

Nie wyobrażam sobie jak miałabym je wszystkie spamiętać i ułożyć w głowie. A tak, odciski ich łap są już na kartkach, które wertuję w tę i we w tę pisząc kolejne sceny.

Jeśli piszesz, notatnik to twój przyjaciel. Noś go ze sobą, na spacery, w drodze do pracy, na wycieczki. Nigdy nie wiadomo kiedy pojawi się inspiracja. Mężczyzna w tramwaju mówiący do telefonu właśnie TO zdanie. Nowa kawiarnia, którą odwiedziłaś i już wiesz dokładnie jak wygląda ulubione miejsce twojej bohaterki. Albo ta rudera, którą minęłaś na rowerze, ta z niedawno zamurowanymi oknami, a w nich wybite dziury… I już wiesz, że właśnie złapałaś za ogon nową opowieść, wiesz kto mieszka w tym miejscu i dlaczego… No właśnie. Bez notatnika ani rusz! 🙂

Udostępnij