“Z wody i ducha – rytuały, magia i inicjacja w życiu afrykańskiego szamana” – jedna z najbardziej niezwykłych książek

“Z wody i ducha – rytuały, magia i inicjacja w życiu afrykańskiego szamana” – jedna z najbardziej niezwykłych książek

Opowiem ci o książce, która od pierwszej strony wciąga czytelnika do niezwykłego świata, by wypuścić dopiero na końcu, z poczuciem zadziwienia i konsternacji, bo po niej nie jesteś już w stanie spojrzeć na świat w stary sposób…

Jest kilka książek, które mnie zmieniły. Zatrzymały. Poruszyły. Zafascynowały. Niektóre z nich wstrząsnęły moim spojrzeniem na świat i życie. Oczywiście, są powieści, które kocham i które niesamowicie wpłynęły na to, jak postrzegam życie… Ale są też inne książki. Te naprawdę wyjątkowe. Niepowtarzalne.

Dzisiaj opowiem ci o jednej z nich…

“Z wody i ducha – rytuały, magia i inicjacja w życiu afrykańskiego szamana” – Malidoma Patrice Somé

To niezwykła autobiografia. Malidoma pochodzi z afrykańskiej wioski plemienia Dagara, w Burkina Faso. Jako mały chłopiec został porwany przez jezuitów, którzy przez piętnaście lat zmuszali go do wyznawania obcej religii i zakazywali rozmów we własnym języku. W końcu, gdy miał 20 lat, uciekł i wrócił do rodzinnej wioski. Ale by ponownie zostać uznanym za członka plemienia, musiał przejść inicjację, która zmieniła go w sposób dla nas, białych zachodnich ludzi, wymykający się rozumieniu.

Dziadek – szaman i rytuały, które już zaginęły

Malidoma wspomina wczesne lata, które spędził w rodzinnej wiosce. Pisze o kulturze Dagara, o rodzicach, zwyczajach i o dziadku… Dziadku – szamanie oraz czasach, gdy starsi z wioski jeszcze pamiętali rytuały, które za życia Malidomy zaginęły, bo dzisiaj nie ma już nikogo, kto znał by ich tajemnicę. Czytałam te fragmenty z wypiekami na twarzy. Znam wiele podobnych historii, z różnych książek, opowieści i nie tylko… Ale te historie były tak niezwykłe, że łapałam się na tym, że moja podświadomość je “wycina” z pamięci. Nie raz odwracałam kartkę i ponownie czytałam akapity, które przecież czytałam chwilę wcześniej… ale ich nie pamiętałam. Przecież musiałam je czytać, ale miałam wrażenie, jakbym widziała je pierwszy raz. I nie dlatego, że nie byłam uważna. Byłam bardzo uważna! Czułam, jak trybiki w mojej głowie trzeszczą z przegrzania, usiłując zrozumieć, pojąć to, co wydawało mi się niemożliwe, zbyt niezwykłe…

Dla mnie to cudowne, inspirujące historie. Przypominają mi, ile nie wiem o świecie, ile nie rozumiem i nie widzę. Przypominają mi, że mój sposób patrzenia jest ograniczony i nawet, jeśli usilnie staram się być otwarta, to nie zauważam kiedy wpadam w pułapkę ograniczonego i równocześnie bardzo zachodniego myślenia. Ta książka, to niesamowicie odświeżająca opowieść. Wspaniała na te czasy!

Chłopiec porwany przez jezuitów…

Wszystko zmieniło się po śmierci dziadka… Jako młody chłopiec, pod nieobecność rodziców Malidoma został porwany z rodzinnej wioski przez jezuitę. Przez następne kilkanaście lat mieszkał internacie prowadzonym przez misjonarzy, którzy kijem wtłaczali do głów jemu i innym chłopcom język francuski. Za to ich rodzinny język dagara był zakazany, a karą za jego używanie było nie tylko bicie, ale też zawieszenie na szyi gnijącej czaszki kozy, którą chłopiec miał nosić cały czas… aż przyłapano kogoś innego. Bicie, poniżanie, zakaz samodzielnego myślenia i znacznie więcej… Tak wychowywano “przyszłych misjonarzy”. Skóra mi cierpnie, gdy pomyślę, jak niedawno to się działo!

“- Kim ty właściwie jesteś? – zapytałem.

Antoine. Mam na imię Antoine, a ty?

Patrice. Patrice Somé. Pochodzę z…

To już bez znaczenia. Wszyscy jesteśmy tutaj. Daj spokój.”

Ucieczka i powrót do wioski

Dopiero jako dwudziestolatek Malidoma uciekł z misji i zdołał wrócić do rodzinnej wioski. Ale tam wcale nie było oczywiste, że zostanie przyjęty! By na nowo stać się członkiem społeczności, starszyzna nakazała mu przejść tradycyjną inicjację, którą w plemieniu przechodzą nastoletni chłopcy.

Szamańskie rytuały inicjacyjne trwały kilka tygodni i nie wszyscy z grupy chłopców wrócili do domu. To, co Malidoma opisuje dalej znowu wymyka się zachodniemu umysłowi. A przecież przy tym wyraźnie mówi, że opisuje tylko te części inicjacji, które pozwoliła mu ujawnić starszyzna… Nie będę ci odbierać niespodzianki mówiąc więcej. Po prostu przeczytaj książkę!

Świat nie jest tak oczywisty, jak nam się wydaje 🙂

Na zachętę przytoczę mały fragment…

Dwa lata po inicjacji Malidoma Patrice Somé został wysłany na Zachód przez starszyznę swojego plemienia. Zgodnie ze swoim przeznaczeniem, które wywróżono mu po narodzinach, miał się stać tym, który opowiada Zachodowi o swoim ludzie, a swoim ludziom przynosi wiedzę o świecie Zachodu. Ukończył studia, a potem zrobił dwa doktoraty, na Sorbonie i na Uniwersytecie Brandeisa. Dzisiaj ma 64 lata i nadal naucza o inicjacjach i swojej kulturze.

“Od większości uczących się osiąganie najlepszych wyników wymagało ciężkiej pracy. Ja nie musiałem się zbytnio trudzić, aby zdobyć stopnie naukowe, ponieważ przeszedłem inicjację. Opuściłem całe mnóstwo zajęć, starając się tylko nie przegapić żadnego egzaminu, po czym odszedłem z dyplomami. Odpowiedzi na pytania egzaminacyjne zazwyczaj dawały się zauważyć w aurze otaczającej nauczycieli chodzących między ławkami. Musiałem tylko szybko te odpowiedzi zapisywać, zanim którykolwiek z nich zdążył dostrzec, jak dziwnie mu się przyglądam.”

Polecam tę książę z całego serca!
Z wody i ducha - Malidoma Patrice Some
Udostępnij